Tworzenie ilustracji do “The Spirit Journey”

Od czasu do czasu pokażę Wam tutaj więcej ilustracji i nowych technik, których używam, aby dać starym rysunkom Christy „nowe życie”. To, co w dzisiejszych czasach jest dostępne w technologii graficznej, jest oszałamiające, a gdy dodacie do tego jeszcze troche swojego czasu i odrobine wyobraźni, bendziecie mogli sami zrealizować własne potencjały artystyczne!

Teraz w 2021, po sześciu latach trwania tego projektu, najnowsze ilustracje do The Spirit Journey są modyfikowane, aby pasowały do rozwijającej się fabuły. Różne elementy, nigdy nie zilustrowane przez Christę, są narysowane przeze mnie. W pewnym sensie zmusiło mnie to do odświeżenia własnych umiejętności ilustrowania i projektowania, które zawsze były częścią mojej artystycznej ekspresji rzeźbiarskiej.

W świetle księżyca, trójka przyjaciół ujrzała tajemniczą postać, uważnie obserwującą ich z ciemności sosen.

Oszołomiony Koko zobaczył nieziemskie światło tańczące na nocnym niebie.

Monoliths

Drugiego dnia natrafili na tajemnicze granitowe monolity stojące samotnie w bezmiarze tundry. Na wpół zanurzone w wiecznej zmarzlinie, przez eony były rzeźbione przez deszcz, lód i wiatr.

Chasing the moose

Temperatura spadała z minuty na minutę, ale ranny łoś wciąż był daleko przed nim, chowając się gdzieś w głuszy tundry. Jednak Pretor odnalazł jego ślad, i ponownie ruszyli w pościg.

W 2015 r. zaprosiłem Kajtka i Koka, by wraz ze mną opowiedzieli moje przygody. Uznałem też, że najlepiej byłoby je narysować w niepowtarzalnym stylu Janusza Christy. Drogą prób i eksperymentów udało mi się wypracować technikę, dzięki której z oryginalnych prac Christy mogę tworzyć zupełnie nowe ilustracje.

Zdecydowałem się użyć tej metody, by oddać hołd starym komiksom o Kajtku i Koku, a także by tchnąć nowe życie w dziedzictwo Janusza Christy. Mam nadzieję, że wybudzenie jego bohaterów z długiej „hibernacji” sprawi, że odzyskają należną im popularność.

A teraz krok po kroku pokażę Wam jak to robię:

Rys. 1. Najpierw wyobrażam sobie jaka ilustracja pasowałaby do mojej opowieści. Następnie zaczynam przetrząsać albumy Christy w poszukiwaniu „klocków” do budowy nowej scenki. Na jeden kadr przypada średnio 40-50 różnych elementów.

Rys. 2.  Teraz z wybranych rysunków odcinam (wymazuję) zbędne fragmenty i zaczynam komponować kadr.

Rys. 3.  Jeśli to konieczne, dodaję kawałki kolejnych „klocków”, inne zaś przesuwam.

Rys. 4.  W tym momencie wyrównuję jasność wszystkich użytych fragmentów.

Rys. 5.  Najbardziej czasochłonny jest kolejny etap – uzupełnianie i łączenie poszczególnych linii w celu nadania całemu rysunkowi „płynności”. Muszę to robić bardzo starannie, żeby nie odejść zbytnio od miękkiej kreski Christy. Wymaga to cierpliwości, jednak efekt ostateczny jest miły dla oka i wart włożonego wysiłku.

Rys. 6.  Nakładanie koloru zaczynam od największych powierzchni (w tym przypadku jest to wieczorne niebo).

Rys. 7.  Gdy cały rysunek jest pokolorowany, dokonuję ostatnich poprawek w celu zrównoważenia kompozycji. Tutaj chciałem, by mój pies Pretor odcinał się od tła, przyciemniłem więc zachód słońca, a psu (wybacz, Pretorze) wydłużyłem ogon.

Powyższy rysunek pojawi się w rozdziale “Training for the Journey “, który wystartuje w grudniu.

Nad ilustracją tą pracowałem cztery dni, łącznie przez 25 godzin. Gdybym miał ją sam narysować (tak tak, rysować też umiem), zaoszczędziłbym mnóstwo czasu. Wolałem jednak pozostać wierny stylowi Christy, bo choć zadanie jest ambitne, to satysfakcję daje ogromną.

Tłumaczenie z języka angielskiego: Krzysztof Janicz i Ashika

error: Alert: Content is protected !!